#1

03.08.2017
Sama nie wiem co tu robię. Jakaś dziwna potrzeba posiadania swojego miejsca w sieci? Znaczy się mam bloga, takiego "na poważnie", ale stoi pusty, bo nie umiem na niego napisać żadnego sensownego posta. Tutaj? Po co komu sens. Zwykły pamiętnik. Chcę gdzieś zapisywać swoje uczucia, ale pisanie w zeszycie mi nie wychodzi.
W końcu nastał dzień, w którym znalazłam energię na coś więcej niż zrobienie obiadu i ogarnięcie kuchni. Nastawiłam ogórki małosolne, posprzątałam lodówkę od środka. Sukces. W porównaniu z tym, że przez ostatnie trzy tygodnie budziłam się, godzinę później wstawałam z łóżka, jadłam, ubierałam się, sprzątałam kuchnię, robiłam obiad, jadłam i zasypiałam przed TV, żeby potem wieczorem oglądać Minecrafta na yt i godzinę rzucać się po łóżku przed zaśnięciem, to osiągnęłam dzisiaj mały sukces. Wykrzesałam z siebie trochę energii, której było mi brak. Jestem dumna? Chyba.

04.08.2017
Jestem beznadziejna, do niczego się nie nadaję, nic mi nie wychodzi. Nie wiem po co jeszcze żyję. Chyba tylko dlatego, że nie umiem się wylogować. Przypadek, że styl postów wzięłam od koleżanki po próbie samobójczej? 

05.08.2017
A jakby wbić na lvl wyżej i pokazać mu, kto na kogo nie zasługuje? 

06.08.2017
Uczucie, kiedy na głowę spadają wszystkie problemy, kompleksy, niedokończone sprawy i porażki ostatnich sześciu lat jest... straszne, a mimo tego bawi mnie myśl, że mogłabym nie wytrzymać. Ze śmiechem myślę kiedy pęknę. Czy tak powinno być? 
No powinnam schudnąć.

Komentarze